Poniższy artykuł zawiera informacje o Szkole Podstawowej w Sosnowej.
Artykuł ten powstał dzięki ogromnemu zaangażowaniu lokalnej społeczności - dawnych uczniów, nauczycielki i mieszkańców, z którymi miałem przyjemność porozmawiać. To oni odtworzyli dawną historię i umożliwili jej zapisanie. Bez nich nie sposób byłoby wypełnić wielu luk w pozostałej dokumentacji oświaty. Serdecznie im wszystkim dziękuję.
Mam nadzieję, że dzięki temu pamięć o Szkole i jej wychowankach przetrwa kolejne dekady.
Jeżeli wiesz więcej, proszę napisz na
kontakt@sosnowa.org🤓
Wstęp
Wiejskie szkoły nauczania podstawowego były nieodłącznym elementem wsi w okresie powojennym. Takie placówki - niewielkie i niepełne - funkcjonowały w okolicy nie tylko w Sosnowej, ale również w Płonicy, Ożarach, Topoli czy Sławęcinie. 12
Powstawanie tych ośrodków wynikało m.in. z dużego nacisku ówczesnej władzy na odtworzenie polskiej oświaty po drugiej wojnie światowej oraz z braku odpowiedniej infrastruktury - kadry nauczycielskiej, odpowiednio dużych budynków, i transportu - która umożliwiłaby konsolidację uczniów w większych placówkach. 3
Szkoła podstawowa

Szkoła w Sosnowej działała w dwóch okresach - najpierw jako Szkoła Powszechna (II semestr 1946/47-1948/49) 452, a następnie jako Szkoła Podstawowa (1954/55-1972/73) 678910.
Szkoła Powszechna czy Podstawowa?
Obie nazwy oznaczają ten sam typ szkoły. W pierwszych latach po wojnie częściej używano nazwy Szkoła Powszechna, kontynuującej nazewnictwo z II RP. W latach 50. upowszechniła się nazwa Szkoła Podstawowa. Obie funkcjonowały równolegle do reformy z 1961 r., która ujednoliciła nazewnictwo. 11 Rozróżnienie w artykule (lata 40. - „Szkoła Powszechna”, lata 50. - „Szkoła Podstawowa”) to świadome uproszczenie.
Placówka była prowadzona głównie przez jednego lub dwóch nauczycieli. Ze względu na nieliczną kadrę szkoła miała charakter niepełny - przez większość czasu obejmowała 4 klasy, choć był okres, gdy klas było 5. Szkołą zbiorczą (dopełniającą) była podstawówka w Kamieńcu Ząbkowickim 2127.
Liczba uczniów wahała się od kilkunastu do ponad pięćdziesięciu 1314.
Szkoła podlegała Inspektoratowi Szkolnemu w Ząbkowicach Śląskich 15. Sprawność przeciwpożarową budynku szkoły kontrolowała OSP Sosnowa 16. Opiekę higieniczną i lekarską nad uczniami sprawował Ośrodek Zdrowia - najpierw w Topoli 17, a później w Kamieńcu Ząbkowickim 15.

Lokalizacja Szkoły na mapie satelitarnej (oznaczona żółtą strzałką)
Budynek obecnie służy jako świetlica wiejska. Więcej o nim i jego otoczeniu przeczytasz w sekcji Infrastruktura szkolna.
Historia
I. Etap: Szkoła Powszechna
Rok szkolny 1945/46 był pierwszym powojennym rokiem szkolnym. Dzieci z Sosnowej rozpoczęły go w szkole w Płonicy, gdzie kierownikiem była Janina Zięba, a drugim nauczycielem - Józef Makoś. Ośrodek szkolny dla dzieci z Sosnowej zmienił się w drugim semestrze roku 1946/47, gdy Józef Makoś otworzył pierwszą polską Szkołę Powszechną w Sosnowej. 4
Była to mała szkoła - tzw. niepełna, kształcąca klasy I-IV. Jej szkołą zbiorczą (dla klas V-VII) była szkoła w Kamieńcu Ząbkowickim (podobnie jak dla Byczenia, Pilc, i Suszki). W roku szkolnym 1949/50 szkoła w Kamieńcu planowała przyjąć do V klasy 11 absolwentów z Sosnowej. 2
Szkoła Powszechna w Kamieńcu Ząbkowickim
Szkoła w Kamieńcu była znaczną placówką - w roku szkolnym 1948/49 uczęszczało tam 220 dzieci, a w kolejnym roku planowano rozszerzyć tę liczbę do 259. Nauczało tam wówczas sześciu nauczycieli - wśród nich kierownik szkoły, Henryk Szczudłowski. 2
Zainteresowanych szkołą w Kamieńcu zapraszam do opracowania: Stanisław Cichoń - „Historia Szkoły Podstawowej w Kamieńcu Ząbkowickim” (2008).

Świadectwo Władysławy Cichoń z pierwszego półrocza klasy drugiej - wydane 30 stycznia 1948
- Skan ze zbiorów Stanisława Cichonia.
- Opis: widoczny podpis kierownika szkoły Józefa Makosia, pieczątka szkoły oraz dawne nazewnictwo: Szkoła Powszechna (nie Podstawowa) w Sosnowicach (nie w Sosnowej).
Szkołę w Sosnowej zamknięto nagle, tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego 1949/50 18, kierując wszystkie dzieci do Szkoły Powszechnej w Płonicy. Jednak ponownie, jak w roku szkolnym 1946/47, sytuacja zmieniła się już w II semestrze, bo po proteście rodziców podzielono Sosnową na dwa obwody szkolne - dzieci z północnej części wsi skierowano do Kamieńca, a z południowej pozostawiono w Płonicy. 4
2.5 roku Szkoły Powszechnej w Sosnowej
Niestety brak jest dokumentów wyjaśniających, dlaczego Szkoła Powszechna w Sosnowej nie powstała od razu w roku szkolnym 1945/46 ani dlaczego została zamknięta po 2.5 roku funkcjonowania.
W tamtym okresie szkoły powstawały oddolnie, z inicjatywy nauczycieli we współpracy z lokalną społecznością - bez centralnego planowania. 3 Zamknięcie szkoły prawdopodobnie wynikało z lokalnej reorganizacji systemu oświaty (np. w miarę możliwości, konsolidacji małych kosztownych szkół w większe ośrodki).
II. Etap: Szkoła Podstawowa
Po pięciu latach bez własnej placówki nastąpił przełom.
W roku szkolnym 1954/55, reaktywowano Szkołę Podstawową w Sosnowej 9. Plan pierwszego roku szkolnego przygotowała Natalia Sumińska 9, ówczesna kierowniczka szkoły w Płonicy 19. Z dokumentacji wynika, że zamierzała poprowadzić tę szkołę wraz z Anielą Dudek 9 - ostatecznie jednak obie pozostały nauczać w Płonicy 20. Kierownictwo szkoły w Sosnowej objęła inna osoba (jej nazwisko pozostaje niestety nieznane, choć zachował się jej podpis). Do szkoły uczęszczało wówczas 29 dzieci w klasach I-III 12.
W roku szkolnym 1955/56 szkołę przejęło małżeństwo Charchułów 21.
Szkoła szybko się rozwijała - dzieci przybywało. W roku szkolnym 1956/57 było ich już 45, a liczba nadal rosła (w kolejnym roku prognozowano 56 uczniów) 14. Uruchamiano kolejne klasy: dodano klasę IV (~1955/56 14), później V (~1957/581422). Szkołą zbiorczą ponownie ustalono tę w Kamieńcu Ząbkowickim 2324.
Do kadry nauczycielskiej w roku szkolnym 1956/57 dołączył Ryszard Dusza, nauczyciel ze Złotego Stoku 25. Wiosną 1957, na cały drugi semestr, szkołę tymczasowo przeniesiono na piętro budynku dawnej Spółdzielni 2622. W czerwcu, komitet rodzicielski zorganizował wycieczkę do wrocławskiego ZOO dla całej szkoły 22.
W roku szkolnym 1957/58 małżeństwo Charchułów zastąpiła nauczycielka Helena Miszkiewicz 21. Nadal wspierał ją Ryszard Dusza 14. Ze względu na dużą liczbę dzieci, pomoc drugiego nauczyciela była niezbędna. Klasy II-III oraz IV-V uczono równolegle od 8:00 rano, a klasa pierwsza przychodziła na drugą zmianę o 12:00 14.
W roku szkolnym 1958/59 do Sosnowej przybyło małżeństwo nauczycielskie - państwo Bielscy - obejmując opiekę nad szkołą 21. Małżeństwo to zasłynęło w lokalnej społeczności z hodowli jedwabników prowadzonej na piętrze szkoły, do której angażowali uczniów zbierających liście morw rosnących przy szkolnym boisku2126272822.
Co również charakterystyczne dla tego okresu, w latach 50. funkcjonariusze Wojsk Ochrony Pogranicza (WOP) ze Złotego Stoku często odwiedzali szkołę w Sosnowej i uczulali uczniów na obecność obcych. Organizowali również wycieczki na złotostocką granicę - pokazać uczniom regularnie bronowany pas graniczny oraz strażnicę. 22

Zdjęcie grupowe, przed szkołą (1959/60)
- Zdjęcie ze zbiorów Janiny Szaleniec.
- Opis: zdjęcie grupowe przed wejściem do szkoły. W tle widoczna tabliczka: Szkoła Podstawowa w Sosnowej. Pośrodku i po prawej stronie stoją nauczyciele - państwo Bielscy. Dookoła uczniowie, ostatni rząd stoi prawdopodobnie na drewnianej szkolnej ławce. Na ścianie niewyraźna liczba: 40 (numer budynku).
W roku szkolnym 1962/63 szkołę objął pan Jackowski, a już w kolejnym, 1963/64 - pan Zbigniew Batóg. 29.
Liczba uczniów zmniejszyła się względem lat poprzednich: 26 (1963/64), 27 (1964/65) i 22 (1965/66) - co wiązało się z redukcją liczby klas do czterech 303132, tym samym umożliwiając prowadzenie zajęć przez jednego nauczyciela w systemie dwuzmianowym: klasy III-IV od 8:00 do 10:35, a klasy I-II od 10:50 do 13:25 3231.
W roku 1965 odbył się powiatowy konkurs na „Najestetyczniejszą szkołę”, w ramach którego przed budynkiem szkoły utworzono ogródek kwiatowy, a wzdłuż boiska sportowego posadzono 40 topól. Wykonano także drobne prace remontowe - wymieniono ramy okienne i oczyszczono rowy ściekowe. Na boisku pojawiły się nowe bramki i skocznia. Dodatkowo uczniowie zaangażowali się w zbiórkę ślimaków, z których sprzedaży pieniądze przeznaczono na potrzeby szkoły. 33

Zdjęcie grupowe, w klasie (1969/70?)
- Zdjęcie ze zbiorów Alicji Walerian (Zabrzeńskiej).
- Opis: zdjęcie wnętrza szkoły, sali lekcyjnej. Elegancko ubrani uczniowie siedzą w ławkach o (być może) nowych blatach ze sklejki na metalowych stelażach. Na blatach leżą zeszyty i podręczniki. Wśród nich, nauczycielka - Maria Zabrzeńska. Za nią widoczne ozdoby dydaktyczne na słomiankach. Wszyscy patrzą w kierunku tablicy, która nie jest widoczna na zdjęciu. W ostatnim rzędzie, za chłopcami, stoi ciemny piec kaflowy. Zdjęcie przedstawia jedną z dwóch kolumn ławek w sali; druga znajduje się poza kadrem. 286
W roku szkolnym 1966/67 szkołę przejęła Maria Zabrzeńska - nauczycielka spod Nowego Sącza, a od kilku już lat mieszkanka powiatu ząbkowickiego (wcześniej przez 5 lat uczyła w Płonicy) 7.
Z bezpośredniej relacji pani Marii wynika, że jej przybycie do Sosnowej było nagłe i pełne obaw, ale ostatecznie spotkała się z ciepłym przyjęciem mieszkańców 7:
Szkołę przejęłam „w biegu”, pod koniec sierpnia 1966 r. od pana Zbigniewa Batoga. Właściwie nie było żadnego przekazania szkoły, żadnego protokołu odbioru, żadnych władz gminnych. Pan Batog dał mi klucze od budynku Szkoły, powiedział gdzie są dzienniki i wyjechał. […]
Obawiałam się jednak spraw organizacyjnych oraz przyjęcia i stosunku mieszkańców do mnie. Mieszkańcy Sosnowej w latach 60-tych tworzyli już zintegrowaną społeczność […]. Jako młoda nauczycielka znalazłam się w społeczności, w której większość rodziców dzieci, które miałam uczyć, była ode mnie kilka, a nawet kilkanaście lat starsza.
Jednak moje obawy okazały się mylne dzięki wspaniałym i pomocnym mieszkańcom, którzy wspierali mnie i pomagali zawsze, gdy była taka potrzeba, a nade wszystko przyjęli jako oczekiwaną, ważną i potrzebną osobę. Od samego początku poczułam życzliwość, szacunek i uznanie dla mnie, jako dla nauczycielki, sąsiadki, współmieszkanki.
Wspomnienia Marii Zabrzeńskiej
Zainteresowanych pełną wersją wspomnień zapraszam do tekstu: Maria Zabrzeńska - „Sosnowa. Wspomnienia” (2025).
Szkoła aktywnie funkcjonowała. 12 czerwca 1969 roku odbyła się wycieczka szkolna do Wrocławia 34. We wrześniu tego samego roku planowano wznowić działalność koła PCK; w szkole funkcjonowało SKO 3536. Na rok 1970 zaplanowano remont szkoły - konieczne były: wymiana podłóg, zainstalowanie przewodów elektrycznych pod tynkiem oraz postawienie nowych pieców 1537.

Tygodniowy podział godzin w roku szkolnym 1972/73
Nauczane przedmioty: język polski, matematyka, wychowanie plastyczne, zajęcia praktyczno-techniczne, wychowanie fizyczne, geografia, wychowanie muzyczne.
Niestety, z biegiem lat liczba uczniów systematycznie malała: w roku szkolnym 1971/72 do szkoły uczęszczało 19 dzieci, a w kolejnym roku jedynie 16 3137. W wyniku reorganizacji szkół w regionie doszło do nieuniknionego - zamknięcia szkoły 7.
Uczniów przeniesiono do Zbiorczej Szkoły Gminnej w Kamieńcu Ząbkowickim 7.
Rok szkolny 1972/73 przeszedł do historii jako ostatni rozdział w dziejach tej niewielkiej, lecz ważnej dla lokalnej społeczności placówki 76.
Szkoła w liczbach
Poniższa tabela przedstawia dostępne dane liczbowe dotyczące szkoły, z podziałem na okresy szkolne, z perspektywy dyrektorów szkoły.
| Pierwszy rok szkolny | Ostatni rok szkolny | Okres | Klasy | Liczba dzieci | Pierwszy nauczyciel (kierownik) | Drugi nauczyciel |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1946/47, II semestr 422 | 1948/49 4 | 2.5 roku | I-IV 2 | - | Józef Makoś 422 | - |
| 1954/55 2112383940 | 1954/55 | 1 rok | I-III (1954/55) 12 | 29 (1954/55) 12 | NN (podpis) 12383940 | - |
| 1955/56 41 | 1956/57 4214 | 2 lata | I-IV (1956/57) 14 | 45 (1956/57) 14 | Helena Charchuła 4243 | Pan Charchuła (1955/56) 4445, Ryszard Dusza (1956/57) 4243 |
| 1957/58 2546 | 1957/58 | 1 rok | I-V (1957/58) 8 | - | Helena Miszkiewicz 2546 | Ryszard Dusza 46 |
| 1958/59 2147 | 1961/62 48 | 4 lata | I-V (1958/59) 2126 | ~51 (1958/59) 13 ~37 (1959/60) 49 | Helena Bielska 474850 | Pan Bielski 4750 |
| 1962/63 5122 | 1962/63 | 1 rok | - | - | Pan Jackowski 295122 | - |
| 1963/64 2952 | 1965/66 753 | 3 lata | I-IV (1963/66) 303132 | 26 (1963/64) 32, 27 (1964/65) 31 , 22 (1965/66) 30 | Zbigniew Batóg 295253 | - |
| 1966/67 72954 | 1972/73 7296 | 7 lat | I-IV (1972/73) 10 | 19 (1971/72) 15, 16 (1972/73) 10 | Maria Zabrzeńska 7102954 | - |
Od 1954 roku religii uczył ksiądz Franciszek Chmielak 8291755 (proboszcz parafii w Kamieńcu Ząbkowickim). Nauka religii początkowo odbywała się w szkole 2622, od 1961 roku w kościele 82917, a w trakcie jego remontu - najpierw w domu pana Edwarda Kaczki, a później u pani Anastazji „Dziuni” Bierut.
Czy pan Jackowski na pewno nauczał w 1962/63?
Obecność pana Jackowskiego w roku szkolnym 1962/63 zdają się potwierdzać wspomnienia 2229 oraz jedno ze świadectw 51, jednak część rozmówców wydaje się pamiętać, że w tym roku nadal uczyło małżeństwo Bielskich 27, więc z kronikarskiego obowiązku należy to odnotować. Być może był to swego rodzaju okres przejściowy.
Białe plamy (kliknij, aby rozwinąć)
Jeżeli potrafisz odpowiedzieć na któreś z poniższych pytań, proszę napisz na
kontakt@sosnowa.org.
- Kto uczył w roku szkolnym 1954/55? Według niektórych była to Helena Charchuła, lecz na dokumentach z tego okresu zdaje się podpisywać ktoś inny (zobacz: podpis).
- Czy pan Charchuła uczył również w roku szkolnym 1956/57, co oznaczałoby, że kadra nauczycielska liczyła trzy osoby?
- Jak na imię mieli panowie Charchuła, Bielski i Jackowski?
Infrastruktura szkolna

Współczesna mapa satelitarna, prezentująca dawną infrastrukturę szkolną z połowy lat 60.
Przez ostatnie dekady, budynek szkoły i jego okolica przeszły znaczącą metamorfozę.
Wnętrze budynku szkoły było wielokrotnie remontowane - zniknęły niektóre ściany działowe, dawne podłogi, czy piece. Budynki gospodarcze na zewnątrz ustąpiły miejsca scenie z parkietem i boisku do koszykówki. W miejscu sadu wyrósł plac zabaw. Po legendarnych morwach zostało zaledwie kilka drzew. Dawne boisko szkolne - być może za sprawą większego tzw. stadionu tuż obok - straciło na znaczeniu i przeistoczyło się w pole uprawne.
Budynek szkoły
Budynek powstał na początku XX wieku 57, lecz dokładna data budowy nie jest znana - istnieją tylko przybliżenia: Gminna Ewidencja Zabytków podaje ok. 1910 rok 58, natomiast zamieszczony poniżej opis budynku wskazuje na ok. 1925 rok 59. Od początku powstania służył potrzebom szkolnym - wtedy mieściła się w nim niemiecka szkoła katolicka 60.

Budynek szkoły (03.10.2025)
Współczesne zdjęcie budynku dawnej szkoły, obecnie świetlicy wiejskiej. Widok od strony budynku gospodarczego (oznaczonego nr 5 na mapie satelitarnej). W tle wieża kościoła pw. św. Maternusa.

Budynek szkoły - fragment opisu (1959)
Zgodnie z opisem, był to budynek murowany z dachem pokrytym dachówką o powierzchni 236 m², pełniący funkcję szkolną i mieszkalną.
Budynek szkoły - plan pomieszczeń (1965)
Rozkład był zależny od nauczyciela
Przeznaczenie pomieszczeń zmieniało się zależnie od nauczyciela. Klasa i biblioteka pozostawały zazwyczaj w tym samym miejscu, ale pozostałe pomieszczenia mogły pełnić inne funkcje niż te z 1965.
Nowszy plan pomieszczeń znajdziesz w tekście Maria Zabrzeńska - „Sosnowa. Wspomnienia” (2025).
Z dzisiejszej perspektywy
Dziś nie ma już ściany działowej między pomieszczeniami „Klasa” i „Klasa (świetlica)” - powstała tzw. duża sala, która gromadzi mieszkańców przy różnych okazjach. Znikły też dwa okna od strony dawnych pomieszczeń gospodarczych. Pojawiła się za to dobudówka z toaletami (widoczna na współczesnym zdjęciu satelitarnym z początku tego rozdziału).
Co istotne, budynek zachował funkcję mieszkalną - przeniesiono ją jednak na specjalnie wyremontowane piętro. Pomieszczenia na parterze przeznaczone są wyłącznie na potrzeby świetlicy wiejskiej.
Budynki gospodarcze
Do szkoły przylegały budynki gospodarcze: stodoła i stajnia z chlewem - oba już nie istnieją. W stajni trzymano różne zwierzęta w zależności od okresu: cielęta, krowy, kury, kaczki i gęsi 72756. Przechowywano tam także drewno i węgiel. Znajdowały się w niej również toalety 761.
Fragment uproszczonej mapy obwodu Szkoły Podstawowej w Sosnowej (1965)
Strzałki wskazują dawną szkolną stodołę (żółty) oraz budynek gospodarczy (niebieski). Dodatkowo zaznaczono sąsiadujący budynek prywatny, obecnie Sosnowa nr 42 (zielony).

Budynki gospodarcze, uproszczony plan ogólny (1965)
Wspomnienia
Poniżej znajdują się wspomnienia uporządkowane według kategorii (uczniowie, wizytacje, nauczyciele) oraz chronologicznie w obrębie każdej z nich.
Kliknij na strzałkę obok imienia/tytułu, by przejrzeć wspomnienie.
Stanisław Cichoń (ur. 1941)
Rozmowa telefoniczna, 04.09.2025:
Pierwszą klasę uczęszczałem do szkoły w Sosnowej, gdzie nauczał nas Józef Makoś. Potem przez pół roku byłem w Płonicy, a resztę edukacji podstawowej ukończyłem w Kamieńcu. Do Sosnowej chodziło też moje starsze rodzeństwo - siostra Władysława i brat Tadeusz.
…oraz udostępniony nam fragment notatki z jego prywatnego archiwum - „Szkoły od 1945”:
[…] po 3 latach szkołę zamknięto i dzieci z powrotem maszerowały na drugi koniec Płonicy. Z powodu ostrej interwencji rodziców, władze szkolne dokonały „złotego” podziału: dzieci z północnej części wioski przydzielono do szkoły w Kamieńcu Ząbkowickim, a z południowej części Sosnowy bez zmian - do Płonicy. Piszący te słowa, w ciągu pierwszych dwóch lat nauki „zaliczył” SP w Sosnowie, SP w Płonicy oraz SP w Kamieńcu Ząbkowickim (szkoła zbiorcza), którą już bez kłopotów ukończyłem. Jak widać, obwody szkolne nie zawsze pokrywały się z granicami gminnymi.
Krystyna Banaś, z d. Szczurek (ur. 1946)
Rozmowa, 10.05.2025:
Pierwszy rok chodziłam do szkoły w Płonicy, następne cztery lata - w Sosnowej. Szóstą klasę miałam w Kamieńcu, w szkole przy kościele, a siódmą - w obecnej Szkole nr 1, tak zwanej tysiąclatce.
W Sosnowej, aż do piątej klasy, zajęcia były łączone i odbywały się na dużej sali przedzielonej na pół. Wychowanie fizyczne mieliśmy na podwórku albo w klasie.
Uczyli mnie tam pan Charchuła i pan Dusza. Pan Charchuła podobno był wcześniej wojskowym - chodził w mundurze i uchodził za nieprzystępnego dla dzieci. Miał chyba żonę i dwóch synów; wszyscy mieszkali na parterze szkoły, za kuchnią. Pan Dusza dojażdżał ze Złotego Stoku.
Z mojego rocznika pamiętam: Dankę Jagodę, Hankę Żytniak, Marka Szczurka i Ludmiłę Frankowicz.
W szkole uczono nas śpiewu i przygotowywano przedstawienia z okazji różnych uroczystości. Odbywały się one w świetlicy na zakręcie. Mieliśmy specjalne stroje, a na występy zapraszani byli wszyscy mieszkańcy. Pamiętam, jak tańczyliśmy krakowiaka.
A co do morw… to te rosły przy szkole już przed Bielskimi - zostały jeszcze po Niemcach. Próbowałam ich raz czy dwa, ale smak był raczej mdły.
Religii uczyliśmy się w kościele - było tam zimno, ale dawaliśmy radę. Ksiądz Franek Chmielak przyjeżdżał na rowerze. Później mieszkańcy wozili go furmanką z końmi, według kolejki, zresztą tak samo jak na mszę.
Elżbieta Mróz (ur. 1947)
Korespondencja e-mail, 06.10.2025 oraz 22.10.2025:
Pan Charchuła, pierwszy nauczyciel, którego pamiętam. Chodził w mundurze. Trzymał nas na mrozie, dopóki wszyscy spóźnialscy nie ustawili się w dwuszeregu. Na apelu, przed rozpoczęciem lekcji kazał śpiewać „Wyklęty powstań ludu ziemi…“. Pamiętam, jak wzywał ucznia przed mapę Polski wywieszoną na stojaku i rzucał pytanie: „Pokaż, gdzie leży…” - podawał nazwę miasta. Robił srogie miny, krążył po klasie, na różne sposoby zawstydzał niewiedzącego i trzymał tak biedaka w nieskończoność. Wszyscy siedzieliśmy w strachu, że źle coś powiemy. Wskakiwał na biurko i pokazywał nam, jak duże są dinozaury. Uważał, że w zdrowym ciele zdrowy duch. Dużo ćwiczyliśmy na boisku, chodziliśmy na wycieczki do lasu, w zimie uczył nas zjeżdżać na nartach […]
Równolegle z Panią Heleną i potem uczył nas Pan Dusza, który na wyścigówce przyjeżdżał ze Złotego Stoku. Zawsze był elegancki i niezwykle grzecznie się do nas odnosił. Pamiętam wycieczkę, na którą zabrał nas w Góry Stołowe […]
Po panu Duszy uczyli Bielscy (uczyli mnie w 1958 roku, potem dwie klasy 6-7 chodziłam do Kamieńca). Moja siostra Henia Mróz pamięta Bielskich i ich dzieci Lilę i Zbyszka. Przypomina sobie, że boisko szkolne było okolone drzewami morwy i państwo Bielscy wykorzystali to, prowadząc hodowlę jedwabników. Owady mieszkały na strychu w specjalnych gablotach, karmiono je liśćmi morwy. Uczniowie pod okiem Pani Bielskiej prowadzili ogródek warzywny i kwiatowy. Państwo B. zabierali nas na wycieczki nad potok Mąkolnica, do lasu i wyjaśniali różne zjawiska przyrodnicze. Siostra pamięta, że w r. 1960-61? była wycieczka z Bielskimi do kina w Ziębicach na Krzyżaków […]
Pamiętam, że jakiś czas mieliśmy lekcje pod dwie klasy na raz w jednym pomieszczeniu. Po lewej, na przykład, siedziała klasa trzecia, a po prawej czwarta. Jedni mieli zadane coś do pisania, wtedy nauczyciel zajmował się drugimi i tak na zmianę. Czasami, żeby zawstydzić ucznia, pytał tych młodszych, czy znają odpowiedź. Jasio Frankowicz zawsze trzymał rękę w górze, wszystko wiedział. Dwie klasy chodziły na rano, a dwie na dwunastą. Od otwarcia szkoły co roku przybywała kolejna klasa, tak że w końcu trzeba było uczyć pięć klas.
…oraz fragment jej książki poświęconej m.in. życiu w Sosnowej - Elżbieta Mróz - „Wspólnota Pamięci” (2022):
Pani Helena Miśkiewicz […] odegrała szczególną rolę w kulturze i uspołecznieniu wsi. W szkole działał teatrzyk, w miejscowej świetlicy organizowała występy uczniów, spotkania rodziców i innych mieszkańców wsi. Stała się wzorem dla młodych kobiet, zachęciła je do pracy społecznej na rzecz szkoły i wsi.
Krystyna Gołębiowska, z d. Grzech (ur. 1948)
Rozmowa, 05.10.2025:
Pan Dusza przyjeżdżał rowerem - to znajomy rodziców. Mama robiła mu herbatę przed rozpoczęciem lekcji.
Jeśli chodzi o państwa Bielskich, pamiętam pewną drobną historię. Kiedyś pomyliłam godziny i przyszłam do szkoły na siódmą rano zamiast na ósmą. Pan Bielski pozwolił mi wtedy poczekać u siebie w domu, aż zaczną się zajęcia.
Przy szkole było boisko, a wokół rosły morwy. Na przerwach jedliśmy ich mnóstwo. Pod dachem Bielscy trzymali skrzynki, do których zrywaliśmy liście morwy. Były różne odmiany - białe, czerwone i czarne. Tam, gdzie dziś jest plac zabaw, kiedyś był sad. Z kolei zdjęcie w kukurydzy zrobiono nam w pobliskim polu.
Cztery klasy uczyły się jednocześnie - I-II i III-IV chodziły rano. Cała sala była pełna ławek, siedzieliśmy po dwie osoby.
Pamiętam też przedstawienie szkolne ze zdjęcia. Śpiewaliśmy: „Zasiali górale owies. Od końca do końca”. Przedstawienie odbyło się na świetlicy - były tańce, a moją parą był Gienek Szczurek.
Eugeniusz Szczurek (ur. 1948)
Rozmowa, 10.05.2025:
Pamiętam, że pierwszymi nauczycielami byli państwo Charchuła. Pan Charchuła trzymał wojskowy rygor. Później uczył nas także pan Dusza, który dojeżdżał do szkoły ze Złotego Stoku.
Młodsze klasy - pierwsza i druga - uczyły się w jednej sali, a starsze, trzecia i czwarta, w drugiej. W naszej klasie wisiała tablica, a w pomieszczeniu, gdzie dziś znajduje się kuchnia, stał fortepian. W szkole była także biblioteka - pamiętam regały pełne książek.
Obok szkoły stała stodoła. To właśnie tam pan Charchuła trzymał swoje kury. Były tak wytresowane, że na jego gwizdek same przybiegały. Stodoła stała na środku parkietu. Wzdłuż murku znajdowała się stajnia - długi, pojedynczy budynek. Te dwie budowle dzieliły zaledwie dwa metry.
Lekcje wychowania fizycznego odbywały się w klasie albo na dworze. Graliśmy między innymi w dwa ognie. Szkolne boisko znajdowało się na połowie obecnego pola przy świetlicy. Drugie pół było obsadzone ziemniakami - jeszcze za czasów pana Charchuły.
Pamiętam też jedną wycieczkę do płonickiego lasu. Każdy z nas miał przynieść stamtąd małe drzewko do posadzenia. Być może część z nich rośnie w Sosnowej do dziś. Najbardziej zapadło mi w pamięć drzewko przyniesione przez Staszka Koguta - ogromną brzózkę, która rosła później przy murku.
Antonina Ulanicka, z d. Frankowicz (ur. 1954)
Rozmowa, 03.11.2025 oraz 04.03.2026:
Chodziłam do klas I-IV w Sosnowej. W pierwszym roku uczyli mnie państwo Bielscy, w drugim pan Jackowski (zdarzało się, że pomagała mu jego żona, piękna i elegancka kobieta), a później pan Batóg.
W domu często przewijały się też nazwiska pana Charchuły i pana Duszy, bo wcześniej uczyli moje starsze rodzeństwo: Jana i Ludwikę. Natomiast pani Miszkiewicz to siostra dawnego burmistrza Ząbkowic, Romana Miszkiewicza, i nasza rodzina - szwagierka mojej siostry, Ludwiki.
Państwo Bielscy mieli dzieci w zbliżonym wieku do nas - Lilę i Zbyszka. Pani Bielska zapisała mi się w pamięci jako wyjątkowo łagodna i życzliwa nauczycielka. Wspominam ten czas bardzo ciepło: naprawdę cieszyłam się, że idę do szkoły, byłam ciekawa i zainteresowana nauką.
Szkoła mieściła się w miejscu, gdzie dziś jest świetlica. W środku stały ławki ustawione w dwóch rzędach, a lekcje odbywały się jednocześnie dla dwóch łączonych klas. Na każdej ławce, pośrodku, stał kałamarz z atramentem. Przed budynkiem był ogródek kwiatowy; zajmowały się nim dzieci, chyba w ramach przyrody.
Religia odbywała się w kościele, już po lekcjach. Siedzieliśmy w ławkach, a przed nami stał ksiądz i najczęściej opowiadał historie z Nowego Testamentu, które uwielbiałam. Religii uczył Franciszek Chmielak; pamiętam, że przyjeżdżał na motorze.
Po zajęciach najchętniej bawiliśmy się na podwórku, graliśmy w dwa ognie przed murem kościoła, tam, gdzie dziś stoją ławki. Szczególnie utkwiły mi w pamięci obchody Dnia Dziecka: wszystkie dzieci szły wzdłuż drogi przy boisku nad rzekę, na ładną polanę. Pan Kryczka przyjeżdżał bryczką i przywoził bańkę kawy oraz bułki z kiełbasą - to był największy przysmak, na który wszyscy czekali. Zwykle szła z nami pani Bielska z dziećmi; pan Bielski raczej nie.
Do dziś wyraźnie pamiętam wszystkich z mojej klasy. Byli to kolejno: Halina Spisak (Masłoń), Emilia Czapiga, Krzysiek Zajączkiewicz, Bronek Górski, Elżbieta Kużdżał, Gienek Jagoda i Zdzisław Puła.
Ryszard Bierut (ur. 1955)
Rozmowa, 01.09.2025:
Uczyliśmy się w jednej sali. Mieliśmy podwójne ławki, ciemno-zielone, ustawione w dwóch kolumnach - jedna dla dzieci starszych, druga dla młodszych - po cztery lub pięć rzędów. Za nami był przepiękny piec kaflowy, w barwach zielonych, którym ogrzewano zimą - można się było przytulic i ogrzać.
W tej samej sali, nauczyciel miał biurko. Jeżeli chodzi o wyposażenie, to pamiętam tablicę i narzędzia do niej - kredę, gąbkę, i cyrkiel. Tablicę zmywali uczniowie, choć nie było dyżurów, zależało to od tego do kogo akurat krzyknął pan Bielski.
W drugim pomieszczeniu była biblioteka - choć będąc szczerym, nie wszystkie dzieci miały ochotę czytać. Biblioteką chyba zajmowała się pani Bielska.
Do południa chodzili starsi, o 8:00 rano, a o 11:00 przychodziliśmy my, młodsi. Co do WFu, to jak był deszcz to ćwiczyliśmy na korytarzu, a jak nie, to tyle co rzucono nam piłkę na boisku, tam gdzie teraz posiane są buraki, i graliśmy.
Do szkoły przylegało podwórko ze stajnią, w którym były cielęta, krowa, i kury, wzdłuż muru. Opiekował się tym chyba Bielski - prawdopodobnie oporządzał te zwierzęta przed zajęciami, wszystko na własne potrzeby.
Po latach uczestniczyłem w rozbiórce tych budynków - cegły z nich wypełniły doły przy górce na obecną świetlicę.
Państwo Bielscy hodowali jedwabniki, których jedwab sprzedawali do skupu. Przy boisku rosły morwy, których liście zbierały dzieci. Wciąż rosną ze dwa drzewa tych morw.
W Sosnowej chodziłem 4 klasy - były nas w tym samym roczniku 4 osoby. Do piątej klasy poszedłem do tysiąclatki, do Kamieńca.
Zdzisław Tabor (ur. 1956)
Rozmowa, 04.03.2026 oraz 09.03.2026:
Gdy poszedłem do pierwszej klasy (1963/64), nie uczyli mnie już Bielscy, choć jeszcze pamiętałem Bielskiego, więc musiał to być jakiś okres przejściowy. Wtedy chyba przyszedł Batóg - to on uczył mnie przez pierwsze lata. Później naszą nauczycielką była pani Zabrzeńska. Religii natomiast uczył ksiądz Chmielak, ale już poza szkołą - w kościele.
Moja klasa liczyła tylko cztery osoby. Oprócz mnie byli w niej: Władysław Frankowicz, Zygmunt Kasowski i Zdzisław Maleciński. Do dziś nie rozumiem, dlaczego w piątej klasie, już w Kamieńcu, nas rozdzielono - każdy trafił do innej klasy.
Choć nie uczył mnie Bielski, pamiętam jeszcze jedwabniki. Było ich pełno na szkolnym piętrze. Kto wie, może Batóg kontynuował tę hodowlę. Pamiętam nawet, że zbierałem gałązki morwy dla tych jedwabników, choć nie potrafię już powiedzieć, kiedy dokładnie.
Tego typu obowiązki nie były zresztą niczym wyjątkowym. Do szkoły należało pole za stadionem - około hektara. Nauczyciele uprawiali tam groch, a my zbieraliśmy jego strączki. Być może było to jeszcze za pana Batoga. Później, za pani Zabrzeńskiej, sadzono tam ziemniaki. Dostawaliśmy wtedy butelki i chodziliśmy zbierać stonkę. Pamiętam też, że pole nawożono wapnem przywożonym z cukrowni w Ząbkowicach.
Za czasów pani Zabrzeńskiej często organizowano występy szkolne. Mam nawet jedno zdjęcie z takiego przedstawienia - siedzę na nim i gram młynarza, z fajką pożyczoną od Cyganowskiego. W tle tańczy Jurek Szaleniec z Anulą Szczurek (dziś Żytniak). Tę fajkę pamiętam bardzo wyraźnie - była piękna, zdobiona. Widziałem nieraz, jak Jan Cyganowski popalał ją pod wielkim kasztanem na swoim podwórku, rozmawiając z Janem Jańcem i starym Kasowskim.
Sala szkolna była prosta. Mieliśmy dwa rzędy ławek. Na ścianie chyba wisiały zdjęcia Gomułki i Cyrankiewicza. Nauczyciel siedział przy biurku z przodu klasy. Były też dwie zielone tablice. Z boku wisiała duża mapa Polski z wypukłymi wysokościami. Na ścianach wisiały kwiaty, a w rogu znajdował się duży piec kaflowy.
Z przyborów miałem drewniany piórnik, w którym trzymałem pióro z metalową stalówką. Atrament był w szkole - w kałamarzu w rogu ławki. Trzeba było uważać przy maczaniu stalówki w atramencie, bo gdy nabrało się go za dużo, w zeszycie od razu powstawały wielkie kleksy. Pamiętam te zeszyty wyraźnie. Z jakiegoś powodu zawsze były szesnastokartkowe i na końcu miały pomoc naukową (na przykład zeszyt do matematyki miał tabliczkę mnożenia).
Na pracach ręcznych, gdy przychodziła zima, ktoś przynosił wiązkę słomy. Cięliśmy słomki na kawałki 3-4 cm i robiliśmy z nich łańcuchy na ozdoby choinkowe (nawet półtorej metra długości). Zbieraliśmy też złotka po cukierkach, żeby zdobić choinkę. Te ozdoby robiliśmy do domu, choć w szkole też była choinka. To były inne czasy - wtedy nawet nie było światełek na choinkę, tylko świeczki.
Uczyliśmy się na dwie zmiany. Wszystkich uczył jeden nauczyciel. Pamiętam, że gdy chodziliśmy do pierwszej klasy, w czwartej było aż trzynaście osób - wydawało się to wtedy bardzo dużo.
Na podwórku za szkołą stały dwa budynki. Pierwszy był długi, gospodarczy, z kilkoma pomieszczeniami dostępnymi z zewnątrz. Najpierw były gołębniki i skład na drewno. Dalej skład na węgiel. Na końcu, bliżej sadu, były trzy toalety. Drugi budynek to stodoła - miała duże wrota, przez które wjeżdżał wóz.
Morwy natomiast rosły w kształcie litery C i okalały szkolne boisko. Ich owoce miały cztery kolory: bezbarwny, biały, granatowy, i czarny - najlepsze były bezbarwne. Obok znajdowała się jeszcze działka warzywna nauczycieli.
Jako ciekawostkę mogę dodać, że słyszałem od taty, iż jakiś czas po wojnie na tym samym boisku odbywały się egzaminy na prawo jazdy na motocykl. Jednym z zadań było wykonanie na placu tzw. ósemki oraz przejechanie kółka.
Z drobniejszych wspomnień pamiętam, że na przerwach bawiliśmy się w chowanego - najczęściej chowaliśmy się za murem, na cmentarzu. Graliśmy też w berka. Dziewczyny skakały w klasy. Było też granie na grzebieniu. Na WF-ie przede wszystkim graliśmy w piłkę.
Na obowiązkowe szczepienia jeździliśmy furmankami do Topoli, do dużego ośrodka zdrowia. Pilnował nas jakiś gospodarz. W szkole regularnie sprawdzano nam czystość rąk, szyi i głowy w poszukiwaniu świerzbu i wszy. Na wycieczki chodziliśmy do płonickiego lasu, gdzie zbieraliśmy dla nauczycieli grzyby. Dla szkoły zbieraliśmy też żołędzie i kasztany.
Było też SKO. Miałem tam chyba ze cztery złote. To była bardzo mądra inicjatywa - uczyła nas oszczędzania.
Warto dodać, że już od pierwszej klasy nosiliśmy szkolne mundurki z tworzywa, z białym kołnierzykiem - co widać na kolejnym zdjęciu…
Sylwester Darmopuk (ur. 1957)
Rozmowa z 22.03.2026:
Lubiłem chodzić do szkoły. W Sosnowej uczyłem się cztery klasy. Przez pierwsze dwa lata uczył nas pan Batóg, a potem przejęła nas pani Zabrzeńska. Nie była surowa, miała szacunek do każdego. Pamiętam jej dzieci, miały wtedy zaledwie kilka lat i biegały po szkole. Bardzo miło się ją wspomina.
Nasza klasa zajmowała jeden rząd ławek, drugi rząd - druga klasa. Nauczycielka uczyła obie na zmianę, przed każdym rzędem stała osobna tablica. Na drewnianych ławkach były kałamarze. Pisaliśmy piórami ze stalówką - nosiłem swoje w drewnianym piórniku - mieliśmy zeszyty i podręczniki. Toalety były na zewnątrz. Boisko otaczały drzewa, stały na nim bramki, gdzie graliśmy w piłkę. Przed szkołą był ogródek kwiatowy.
Z panią Zabrzeńską pamiętam szczególnie lekcje przyrody. Chodziliśmy na przykład do lasu, wzdłuż Mąkolnicy. Te wycieczki były spontaniczne - słyszeliśmy „zbieramy się” i szliśmy. Raz nauczycielka uczyła nas rozpoznawać rodzaje drzew - liściaste, iglaste. Nie było to jednak regularne, zależało od tematu i pogody. Kiedyś wyrwałem tam krzak leszczyny i zasadziłem go w domu.
Na świetlicy odbywało się wiele przedstawień. Tańczyliśmy krakowiaka, mieliśmy czapeczki. Chyba w trzeciej klasie wystawialiśmy sztukę „Antek” - o bardzo zdolnym chłopcu. Grałem tytułową rolę i musiałem nauczyć się wszystkich kwestii. Bardzo to przeżywałem. Po naszych przedstawieniach Kółko Rolnicze organizowało czasem swoje coroczne zebrania i podsumowania, a na zakończenie urządzali biesiadę.
Były też inne zajęcia. W szkole zbieraliśmy żołędzie, choć nie pamiętam już w jakim celu. Na zajęciach praktycznych robiliśmy miotły z brzozy. Działało również SKO - uczono nas oszczędzania. To jeszcze za pana Batoga było. Miałem tam odłożone dwa złote.
Religii uczyliśmy się w kościele. Prowadził ją ksiądz Chmielak - miał chyba motocykl, którym dojeżdżał. Siedzieliśmy w ławkach kościelnych, bez żadnych zeszytów, i ksiądz do nas mówił. Przygotowywał nas do komunii, odpytywał z pacierza i przykazań. Przed samą komunią musieliśmy już chodzić do kościoła w Kamieńcu.
Do klasy chodziłem z Wieśkiem Kawą, Jerzym Szaleńcem, Władkiem Bierutem i chyba z Kazikiem Szczurkiem, którego nazywaliśmy „Kaju”. Choć było nas niewielu, w starszych rocznikach uczniów było znacznie więcej. W piątej klasie chodziliśmy już do szkoły w Kamieńcu.
Do szkoły chodziłem pieszo, sam. Droga między Kamieńcem a Złotym Stokiem była wtedy jeszcze szutrowa i znacznie spokojniejsza niż dzisiaj. Nikt we wsi chyba nie miał samochodu. Droga była bezpieczna.
Alicja Walerian, z d. Zabrzeńska (ur. 1962)
Korespondencja, 11.12.2025 oraz 25.02.2026:
Jestem córką Marii Zabrzeńskiej, dawnej nauczycielki w Szkole Podstawowa w Sosnowej, a zarazem jej byłą uczennicą i dawną mieszkanką wsi.
Na przesłanym przeze mnie grupowym zdjęciu widać fragment naszej klasy - z tyłu stoi piec kaflowy. W sali były dwa rzędy ławek: z jednej strony siedziała jedna klasa, z drugiej druga. Pamiętam, że jedna grupa pracowała „po cichu”, gdy moja mama tłumaczyła materiał drugiej, po czym następowała zmiana. Na ścianach wisiały gazetki umieszczone na słomiankach. W pamięci zachowałam też drewniane ławki, choć na zdjęciu widać metalowe - być może te drewniane były wcześniej.
Mapkę skonsultowałam z bratem. Morwy rosły po obu stronach boiska - chętnie się na nie wspinaliśmy, a ich owoce, białe słodkie i czarne bardziej cierpkie, bardzo nam smakowały. Między działką a szkolnymi nasadzeniami znajdowało się boisko wiejskie, a za nim około hektara pola należącego do szkoły, gdzie moi rodzice uprawiali m.in. rzepak i grykę.
Po lekcjach życie toczyło się na dworze. Z braćmi i dziećmi z sąsiedztwa bawiliśmy się w podchody, wykorzystując zarośla wokół szkoły, patyki i sznurki. Większość dzieci spędzała czas na wiejskim pastwisku, dokąd drogą przy domu Porzuczków pędzono krowy. Ja z braćmi bardzo chciałam tam chodzić, choć krów nie mieliśmy - pilnowanie ich, dla wielu obowiązek, było z mojej perspektywy przywilejem, bo towarzyszyły temu wyborne zabawy w gromadzie dzieci. Telewizorów prawie nie było, może w kilku domach na całą wieś - pamiętam czekanie na dobranocki i „Zwierzyniec” - ale bawiliśmy się świetnie i bez telewizji. Zimy pamiętam mroźne i śnieżne: budowaliśmy prawdziwe igloo, do których wchodziliśmy i bawiliśmy się w środku - dziś myślę, że to cud, że nas nie zasypało. Dzieci po prostu wychodziły „pobawić się”, nikt nas nie pilnował - trzeba było tylko wrócić na kolację.
Z dzieciństwa pamiętam też rozmowy mieszkańców - o lęku, że „Niemcy wrócą”, o obawach przed spółdzielniami, o zalewanej drodze. Pamiętam radość z polsko-niemieckich porozumień dotyczących zachodniej granicy, wizyty Niemców w dawnych gospodarstwach oraz remont kościoła.
To był dla mnie wyjątkowy i ważny okres, który na trwałe zapisał się w mojej pamięci.
Andrzej Kasowski (ur. 1964)
Rozmowa, 01.06.2025 oraz 22.03.2026:
W szkole w Sosnowej uczyłem się dwie klasy - pierwszą i drugą. Uczyła nas pani Maria Zabrzeńska. Nasza klasa liczyła całe dwie osoby - mnie oraz Zygmunta Jagodę.
Ze szkoły pamiętam ukośne zielone ławki i wiszącą na ścianie mapę Polski. Pisałem piórem ze stalówką, były kałamarze - to była sztuka pisania! Pięknie to wyglądało, choć nieraz zdarzały się kleksy. Miałem elementarz, taki na wieki - przechodził z pokolenia na pokolenie. Dostałem go po rodzeństwie, które też chodziło do szkoły w Sosnowej. Wszystko to mieściło się w leciutkim tekturowym tornistrze.
Szkoła organizowała występy, na przykład na Mikołaja. Uczyliśmy się tańczyć krakowiaka. Pamiętam, że tańczyłem z jedną z dziewczyn od Sagatyńskich. Na nasze przedstawienia przychodziła cała wieś.
Pamiętam też, że chodziliśmy z nauczycielką do sosnowieckiego lasu - np. zbierać żołędzie i kasztany. Nie działo się to jednak za często.
Lekcje religii odbywały się poza szkołą - u pana Kaczki w domu, w kuchni. Nie mogły być prowadzone w kościele, bo był remontowany i zamknięty dłużej niż rok. Komunię miałem przez to w Kamieńcu. Uczył nas ksiądz Franciszek. Na zajęcia dowozili go mieszkańcy wsi.
Władysław Cichoń (ur. 1965)
Rozmowa 20.03.2026:
Moje pierwsze wspomnienie ze szkoły to chwila, gdy rodzice złapali mnie za ramię na podwórku i do niej zabrali. Tam kazano mi narysować dom. Narysowałem blok mojego wujka Staszka, który bardzo mi się podobał. Nauczycielka początkowo nie mogła zrozumieć, co to jest.
Naszą nauczycielką była pani Zabrzeńska - pamiętam ją jako osobę bardzo wyrozumiałą i cierpliwą. Nasze rodziny były ze sobą blisko; mój tata pomagał jej mężowi, orał im pole przy boisku „Bombajem” (czyli Ursusem C-45). Religii uczył nas ksiądz Franek, ale nie w szkole - spotykaliśmy się na dole, u Anastazji Bierut, w pomieszczeniu, do którego wchodziło się przez kuchnię.
W pierwszej klasie było nas dwóch i cztery dziewczyny. W drugiej byli Andrzej Kasowski i Zygmunt Jagoda. W trzeciej klasie byli dwaj Zabrzeńscy, Baśka Bierut i Mirek Porzuczek. Do czwartej klasy chodziła Ewa Kumorek.
W klasie, naprzeciwko drzwi wejściowych był jeden rząd ławek, a naprzeciw tego rzędu była tablica na trójnogu z pięciolinią, czarna. Po prawej był kolejny rząd. Z tyłu był piec - brązowy, kaflowy. Naprzeciwko była tablica na ścianie, zielona. Tu urzędowała pierwsza klasa - siedziałem najpierw w drugiej ławce, później w pierwszej (gdy wyszło, że mam wadę wzroku; na początku to ukrywałem). Druga, trzecia i czwarta były w tym pierwszym rzędzie naprzeciwko drzwi.
Poza tym w szkole, na obecnej tzw. małej sali, kiedyś zaglądając przez dziurkę od klucza, widzieliśmy fortepian. Później ten fortepian trafił do domu tam gdzie mieszkał Skrzypacz. Toalety były na zewnątrz, w zewnętrznym budynku, obok stodoły.
Pewnego razu szedłem do szkoły z Bożeną i Renatą Sagatyńskimi, oraz z Zawadą Bogdanem. Naprzeciwko gospodarstwa Ferdynanda Kaczki wyszedł nam naprzeciw Antoni Janiec i mówi do nas: „Nie idźcie do szkoły, bo nauczycielka jest chora, nie ma dzisiaj lekcji”. Długo nie musieliśmy go słuchać, zawróciliśmy. U Jagody, koło stodoły, usiedliśmy i uzupełnialiśmy zaległe lekcje, i w końcu poszliśmy do domu. Na drugi dzień afera, bo w szkole była tylko Dorota i Bożena.
Pani Zabrzeńska organizowała liczne przedstawienia, na przykład na Mikołajki, na które zapraszano mieszkańców wioski. Pamiętam, że mój ojciec uznał, że warto coś dać dzieciom w podziękowaniu za występ. Pojechał swoją Syreną do sklepu i przywiózł im oranżadę, płacąc z własnej kieszeni. Jednak pani Porzuczkowa, skarbniczka komitetu rodzicielskiego, widząc to, oddała mu pieniądze co do grosza. Pamiętam też, że na jednym z takich przedstawień tańczyliśmy krakowiaka, a na innym miałem strój bociana.
Dorota Rola, z d. Janiec (ur. 1965)
Rozmowa, 03.02.2026:
Byłam jednym z ostatnich roczników.
Rozpoczynałam pierwszą klasę - był to rok szkolny 1972/73. Moją nauczycielką była pani Maria Zabrzeńska. Mieszkała z rodziną w szkole - miała tam mieszkanie służbowe. Jej mąż pracował w POM-ie razem z moim wujkiem Stanisławem. Pamiętam, że jeździli czarną Skodą - a może to był inny duży samochód. Mieli trójkę dzieci: Jerzego, Krzysztofa i Alicję.
Pani Maria była bardzo ładna - miała długie włosy i była szczupła. Wspominam ją bardzo dobrze, choć karała surowo, gdy sprzeczałam się z rówieśnikami. Do dziś pamiętam, jak przepychałam się z innymi dziećmi, by w zimie stanąć przy piecu kaflowym - każdy chciał się do niego przytulić.
W klasie, oprócz pieca, stały dwie kolumny ławek, a przed nimi dwie tablice na stojakach. Pani Maria uczyła dwie klasy jednocześnie. Z jednej strony siedziały pierwszaki - ja, Bożena Kumorek, Renata i Bożena Sagatyńskie, Bogdan Zawada i Władysław Cichoń. Z drugiej strony uczniowie klasy drugiej - Andrzej Kasowski i Zygmunt Jagoda.
Oprócz nas była jeszcze tak zwana druga zmiana, w której uczyły się starsze klasy - trzecia klasa: Barbara Bierut i ? - oraz czwarta: Ewa Kumorek.
Tablice nie były całkowicie puste - miały wydrukowane linie pomocnicze do nauki kaligrafii. W klasie stało też duże radio, z którego słuchaliśmy różnych audycji.
W pomieszczeniu obok znajdowały się połączone kancelaria i biblioteka, a naprzeciwko - w obecnej kuchni - stał duży fortepian. Za tym pomieszczeniem było mieszkanie pani Marii. Toalety natomiast znajdowały się na zewnątrz, w budynku, który stał tam, gdzie teraz kończy się scena.
Ze szkoły w Sosnowej najbardziej utkwiły mi w pamięci zabawy i szkolne zwyczaje. Organizowaliśmy przedstawienia… a wokół szkoły, od strony Koguta, tam gdzie rosły morwy, urządzaliśmy zawody w workach, graliśmy w „starego niedźwiedzia” i „uciekaj myszko do nory”. Na szczególne okazje chodziliśmy na pikniki na łąkę przed lasem - była oranżada, jakieś herbatniki, ognisko i pieczone ziemniaki. Pamiętam też, że gdy szło się do tablicy, dzieci kłaniały się nauczycielce, i tak samo wracając do ławki.
Wizytacja, lekcja matematyki w kl. III (13.11.1970)
W kl. III nauczycielka podała najpierw pojęcie prostej na podstawie zgiętej kartki papieru, co wykonywały dzieci, a następnie nakreśliła prostą na tablicy, na której punktami oznaczyła odcinek.
Przy pomocy nauczycielki dzieci podały definicję odcinka. Następnie dzieci wykonywały różne ćwiczenia podane przez naucz. na tablicy, a potem w zeszytach na podstawie zadań z podręcznika. Podany materiał przez naucz. był metodycznie przeprowadzony i dzieci bez żadnej trudności opanowały. Wszyscy uczniowie kreślili proste przy pomocy linijki.
Zeszytów uczniów do matematyki j. polskiego są estetyczne, pismo kształtne, poprawiane i oceniane. Dzieci na lekcji były aktywne i zainteresowane. Poprawnie budują zdania. Tabliczkę mnożenia umieją b. dobrze. Rachunek pamięciowy mają dzieci opanowany w stopniu dobrym. Technika płynnego czytania dzieci mają opanowaną b. dobrze.
Źródło: Sprawozdanie z wizytacji podinspektora szkolnego, Jana Henryka, z 13 listopada 1970 15
Wizytacja, lekcja matematyki w kl. I i II (07.04.1972)
Dzieci w czasie lekcji były aktywne i zainteresowane. Zainteresowanie dzieci nauczycielka pobudzała stosując szereg środków dydaktycznych jak: komputerki, tabelki rachunkowe. W pracy swojej stosuje rozszerzony program nauczania wg Cydzik. Lekcje zbudowane właściwie, cele osiągnięte. Należy jednak zwrócić uwagę na ocenę ucznia.
Nauczycielka zwraca uwagę na poprawną wymowę uczniów. Szczególnie dużą uwagę poświęca uczniom posiadającym trudną wymowę. Należy stwierdzić, że zeszyty prowadzone są starannie, pismo poprawne, mało błędów. Dzieci wypowiadają się dość dobrze. Realizacja materiału programowego przebiega na bieżąco. Na podstawie hospitalizowanych lekcji należy stwierdzić, że stopień opanowania materiału programowego z matematyki jest dobry.
Źródło: Sprawozdanie z wizytacji podinspektora szkolnego, Edwarda Słowiaka, z 7 kwietnia 1972 36.
Maria Zabrzeńska (ur. 1941), korespondencja, 11.12.2025
Wspomnienia dostępne w ramach zewnętrznego tekstu: Maria Zabrzeńska - „Sosnowa. Wspomnienia” (2025).
Fotografie

Zdjęcie grupowe, w kukurydzy (1955/56)

Zdjęcie grupowe, na górce w Sosnowej - zima, narty (1956)
- Zdjęcie ze zbiorów Elżbiety Mróz.
- Opis: Uczniowie z panem Charchułą na nartach, na pagórku koło starej piwiarni. Na odwrocie zdjęcia napis: M.E. Sosnowa, 1956. 21
Zdjęcia grupowe z nauczycielami - Heleną Miszkiewicz oraz Ryszardem Duszą (1957/58)
- Zdjęcia ze zbiorów: Eugeniusza Szczurka, Krystyny Gołębiowskiej, Elżbiety Mróz, i Zdzisława Tabora.

Zdjęcie grupowe z nauczycielami - państwem Bielskimi (1958/59)
- Zdjęcie ze zbiorów Krystyny Gołębiowskiej.
- Opis: Dzieci stoją w rzędach. Wśród nich są też dorośli: z lewej pan Bielski (nauczyciel), na środku Józef Zajączkiewicz (rodzic), a z prawej Helena Bielska (nauczycielka) 2627. W tle widać zabudowania (prawdopodobnie przynależące do Sosnowej nr 36).

Zdjęcie grupowe z Heleną Bielską (1961/62)
- Zdjęcie ze zbiorów Antoniny Ulanickiej.

Zdjęcie grupowe z Heleną Bielską (1961/62?)
- Zdjęcie ze zbiorów Zdzisława Tabora.
- Opis: Dzieci przed murem otaczającym kościół pw. św. Maternusa. Wśród nich nauczycielka Helena Bielska. Część dzieci nie ma mundurków z białym kołnierzykiem, co zwłaszcza wśród młodszych sugeruje, że nie są jeszcze uczniami szkoły. Za fotografem znajduje się szkoła.
Przedstawienie dzieci z Sosnowej (1966/67?)
Zakończenie

Szkoła Podstawowa w Sosnowej to niewielka placówka, która przez lata wykształciła wiele pokoleń mieszkańców naszej wsi - była integralną częścią jej historii. Niezmiernie się cieszę, że udało nam się zachować te informacje.
Jak zwykle, mam nadzieję, że ten artykuł rozbudzi rozmowy - a zwłaszcza zdjęcia z sekcji wspomnień, bo jak wiemy, są one warte więcej niż tysiąc słów 🤓.
Bibliografia
-
Janina Darmopuk - opowieści. ↩
-
APW O/KZ, Zespół „Starostwo Powiatowe w Ząbkowicach Śląskich”, seria 2, sygn. 432 - Projekt organizacji szkoły podstawowej w Kamieńcu Ząbkowickim na rok szkolny 1949/50. ↩ ↩2 ↩3 ↩4 ↩5 ↩6
-
Dziennik Urzędowy Ministerstwa Oświaty. 1944 nr 1-4 (30 XII) ↩ ↩2
-
Władysława Cichoń - świadectwo szkolne (1947/48, I semestr). ↩
-
Maria Zabrzeńska - opowieści. ↩ ↩2 ↩3 ↩4 ↩5 ↩6 ↩7 ↩8 ↩9 ↩10 ↩11 ↩12 ↩13 ↩14 ↩15
-
APW O/KZ, Zespół „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Ząbkowicach Śląskich”, seria 3, sygn. 348 - Projekt organizacji szkoły podstawowej w Sosnowej na rok szkolny 1954/55. ↩ ↩2 ↩3 ↩4
-
APW O/KZ, Zespół „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Ząbkowicach Śląskich”, seria 3, sygn. 354 - Tygodniowy podział godzin. Rok szkolny 1972/73. ↩ ↩2 ↩3 ↩4
-
Maciej Szaniawski, „Szkolnictwo podstawowe w Katowickim Okręgu Szkolnym w latach 1945-1973” (2019), s. 9 i 10 ↩
-
APW O/KZ, Zespół „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Ząbkowicach Śląskich”, seria 3, sygn. 348 - Projekt organizacji szkoły podstawowej w Sosnowej na rok szkolny 1955/56. ↩ ↩2 ↩3 ↩4 ↩5 ↩6
-
Zdjęcie grupowe - państwo Bielscy z uczniami (1958/59). ↩ ↩2
-
APW O/KZ, Zespół „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Ząbkowicach Śląskich”, seria 3, sygn. 348 - Projekt organizacji szkoły podstawowej w Sosnowej na rok szkolny 1957/58. ↩ ↩2 ↩3 ↩4 ↩5 ↩6 ↩7 ↩8 ↩9
-
APW O/KZ, Zespół „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Ząbkowicach Śląskich”, seria 3, sygn. 354 - Sprawozdanie z inspekcji szkoły w Sosnowej z 13.11.1970. ↩ ↩2 ↩3 ↩4 ↩5
-
APW O/KZ, Zespół „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Ząbkowicach Śląskich”, seria 3, sygn. 348 - Zarządzenie protokolarne z 5 grudnia 1955 Szefa Służby Zapobiegania Pożarom Pawła Zielenia dotyczące odstępstw przeciwpożarowych w Szkole Podstawowej w Sosnowej. ↩
-
APW O/KZ, Zespół „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Ząbkowicach Śląskich”, seria 3, sygn. 347 - Projekt organizacji szkoły podstawowej w Płonicy na rok szkolny 1949/50. ↩
-
APW O/KZ, Zespół „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Ząbkowicach Śląskich”, seria 3, sygn. 347 - Projekt organizacji szkoły podstawowej w Płonicy na rok szkolny 1953/54. ↩
-
APW O/KZ, Zespół „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Ząbkowicach Śląskich”, seria 3, sygn. 347 - Projekt organizacji szkoły podstawowej w Płonicy na rok szkolny 1954/55. ↩
-
APW O/KZ, Zespół „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Ząbkowicach Śląskich”, seria 3, sygn. 348 - Tymczasowe orzeczenie w sprawie organizacji szkoły ogólnokształcącej stopnia podstawowego w Kamieńcu Ząbkowickim z 1 sierpnia 1959 r. ↩
-
APW O/KZ, Zespół „Starostwo Powiatowe w Ząbkowicach Śląskich”, seria 2, sygn. 432 - Tymczasowe orzeczenie w sprawie organizacji szkoły ogólnokształcącej stopnia podstawowego w Kamieńcu Ząbkowickim z 1 sierpnia 1959 r. ↩
-
Antonina Ulanicka - opowieści. ↩ ↩2 ↩3 ↩4 ↩5 ↩6 ↩7 ↩8 ↩9 ↩10
-
APW O/KZ, Zespół „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Ząbkowicach Śląskich”, seria 3, sygn. 354 - Projekt organizacji szkoły podstawowej w Sosnowej na rok szkolny 1966/67. ↩ ↩2 ↩3
-
APW O/KZ, Zespół „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Ząbkowicach Śląskich”, seria 3, sygn. 354 - Projekt organizacji szkoły podstawowej w Sosnowej na rok szkolny 1965/66. ↩ ↩2 ↩3 ↩4 ↩5
-
APW O/KZ, Zespół „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Ząbkowicach Śląskich”, seria 3, sygn. 354 - Projekt organizacji szkoły podstawowej w Sosnowej na rok szkolny 1964/65. ↩ ↩2 ↩3 ↩4
-
APW O/KZ, Zespół „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Ząbkowicach Śląskich”, seria 3, sygn. 354 - Sprawozdanie z konkursu na „Najestetyczniejszą szkołę” z 3 maja 1966. ↩
-
APW O/KZ, Zespół „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Ząbkowicach Śląskich”, seria 3, sygn. 354 - List Marii Zabrzeńskiej do Wydziału Oświaty 7.06.1969, wyjaśniający termin wycieczki do Wrocławia. ↩
-
APW O/KZ, Zespół „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Ząbkowicach Śląskich”, seria 3, sygn. 354 - Plan wychowawczy Szkoły Podstawowej w Sosnowej na rok 1969/70. ↩ ↩2
-
APW O/KZ, Zespół „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Ząbkowicach Śląskich”, seria 3, sygn. 354 - Sprawozdanie z inspekcji szkoły w Sosnowej z 07.04.1972. ↩ ↩2
-
APW O/KZ, Zespół „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Ząbkowicach Śląskich”, seria 3, sygn. 354 - Sprawozdanie z inspekcji szkoły w Sosnowej z 25.09.1969. ↩ ↩2
-
Ludwika Frankowicz - promocja do klasy czwartej (25.06.1955). ↩ ↩2
-
Jan Frankowicz - świadectwo szkolne (1955/56). ↩
-
Jan Frankowicz - promocja do klasy czwartej (22.06.1957). ↩ ↩2
-
Zdjęcie grupowe - pan Charchuła z uczniami na nartach (1956). ↩
-
Zdjęcie grupowe - pan Charchuła z uczniami w kukurydzy (1955/56). ↩
-
Zdjęcie grupowe - państwo Bielscy z uczniami (1959/60). ↩
-
Andrzej Kasowski - opowieści. ↩
-
Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków we Wrocławiu. Delegatura w Wałbrzychu - fiszka katalogowa „Plebania nr 40” (1989). ↩
-
Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków we Wrocławiu. Delegatura w Wałbrzychu - GES, Karta adresowa zabytku „Szkoła w zespole rzymskokatolickiego kościoła filialnego pw. św. Maternusa, obecnie świetlica wiejska” (2017). ↩
-
APW O/KZ, Zespół „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Ząbkowicach Śląskich”, seria 3, sygn. 365 - Opis budynku Szkoły Podstawowej w Sosnowej z 1959. ↩
-
Pocztówka z lat 20. lub 30. XX wieku, przedstawiająca kościół i szkołę w Sosnowej ↩
-
APW O/KZ, Zespół „Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Ząbkowicach Śląskich”, seria 3, sygn. 354 - Plan budynków gospodarczych (1959). ↩
-
Marek Szczurek - opowieści. ↩












